Hazard, wesela i skargi mieszkańców. Co zapisano w najstarszej księdze Strzegomia?

Kary za nocną grę, ograniczenia dotyczące wesel, skargi na nieprzyjemny zapach unoszący się z domów, budowa miejskiej wieży oraz spis wyposażenia kaplicy św. Jadwigi. Najstarsza księga miejska Strzegomia nie była kroniką pisaną dla potomnych. Miała służyć urzędnikom i mieszkańcom, a dziś pozwala zajrzeć do codziennego życia miasta sprzed blisko siedmiu stuleci.

Księga, która miała kończyć spory

Najstarsza strzegomska księga miejska została założona w 1347 roku przez pisarza miejskiego Johannesa. Obejmowała wpisy z lat 1347–1457, a więc ponad sto lat historii miasta.

Nie była jednak odpowiednikiem dzisiejszej kroniki. Prowadzono ją przede wszystkim po to, aby utrwalać umowy i decyzje podejmowane przed wójtem, ławnikami oraz radą miejską. Gdy po latach wybuchał spór o dom, dług albo spadek, można było sięgnąć do zapisanego wcześniej rozstrzygnięcia.

Do księgi trafiały między innymi informacje o sprzedaży nieruchomości, podziałach majątku, spłaconych zobowiązaniach, opiece nad małoletnimi, ugodach, wyrokach, karach i ułaskawieniach. Zapisywano także porozumienia dotyczące zabójstw oraz wypłacanych z tego tytułu odszkodowań.

Filla opisywał dokument jako niewielką księgę oprawioną w świńską skórę. Wpisy sporządzano częściowo po łacinie, a częściowo po niemiecku, charakterystycznym pismem XIV wieku. 

Pierwszy wpis: rajcy, cesarz i poległy król

Już początek księgi pokazuje, że średniowieczni urzędnicy nie ograniczali się wyłącznie do zapisywania umów.

Wpis otwierający dokument wyjaśniał, że księga została założona, ponieważ wcześniej Strzegom nie posiadał podobnego rejestru. Wymieniono w nim również czterech rajców wybranych w 1347 roku: Apeczka Loyowa, Henryka Kamieniarza, Marcina Stanwitza oraz Gyselhera Henlina.

Następnie pisarz odnotował dwa ważne wydarzenia. W tym samym roku zmarł cesarz Ludwik Bawarski, a rok wcześniej poległ Jan Luksemburski, król Czech. Chodziło o jego śmierć w bitwie pod Crécy w 1346 roku.

W jednym krótkim zapisie spotkały się więc sprawy lokalne i historia europejska: nazwiska strzegomskich urzędników znalazły się obok informacji o śmierci cesarza i króla. 

Popioły, spalone kości i naczynie z jęczmieniem. Tajemnicze odkrycie na Górze Szerokiej Historia Zobacz też Popioły, spalone kości i naczynie z jęczmieniem. Tajemnicze odkrycie na Górze Szerokiej Fragmenty naczyń, popiół, węgle drzewne, spalone kości, przedmioty z brązu oraz niewielkie naczynie …

Hazard za zamkniętymi drzwiami

Jedne z pierwszych przepisów wpisanych do księgi dotyczyły gier hazardowych. Władze miasta próbowały ograniczyć zarówno publiczne granie, jak i spotkania organizowane nocą w gospodach.

Zgodnie z rozporządzeniem z 1347 roku karę jednej marki miał zapłacić gospodarz, który pozwolił na grę przy zamkniętych drzwiach. Taką samą kwotą obciążano uczestników. Przepis obejmował również nocną grę o pieniądze lub piwo.

Jedna marka była wówczas znaczącą kwotą. Kara nie miała więc charakteru symbolicznego. Pokazuje to również, że hazard musiał być na tyle popularnym problemem, iż miejscy urzędnicy uznali za konieczne zapisanie zasad w oficjalnej księdze.

Dokument nie informuje, w co dokładnie grali mieszkańcy Strzegomia. Można jednak przypuszczać, że chodziło między innymi o kości, karty lub inne popularne wówczas gry losowe.

Wesela, obyczaje i surowe przepisy

Rada miejska interesowała się również tym, jak mieszkańcy organizowali uroczystości rodzinne. W 1388 roku wprowadzono ograniczenie dotyczące liczby gości i rozmiaru uczty weselnej. W księdze użyto określenia „dwie misy”, które w średniowiecznych przepisach oznaczało limit wielkości przyjęcia, a nie dwie pojedyncze porcje jedzenia.

Takie regulacje miały powstrzymywać mieszkańców przed przesadnie wystawnymi ucztami i zadłużaniem się z powodu rodzinnych uroczystości. Podobne ograniczenia funkcjonowały również w innych średniowiecznych miastach.

Znacznie surowszy był przepis dotyczący zawierania małżeństw. W 1375 roku postanowiono, że młoda kobieta pochodząca z terenu Strzegomia, która wyszła za mąż bez wiedzy i zgody rodziców, mogła utracić prawo do udziału w ich majątku.

Księga informuje też o nakładaniu kar wygnania. W 1382 roku usunięto z miasta osobę oskarżoną o poważne naruszenie obyczajów. Od 1387 roku podobna kara miała spotykać ludzi, którzy uciekli z cudzym mieniem.

Przepisy pokazują, jak szeroko rozumiano wówczas porządek miejski. Rada zajmowała się nie tylko podatkami, drogami i handlem, lecz także zachowaniem mieszkańców, rodzinnymi decyzjami i organizacją wesel. 

Skarga na nieprzyjemny zapach

Jednym z najbardziej przyziemnych, a zarazem ciekawych wpisów jest sprawa z 1437 roku.

Mieszkańcy domów położonych w rejonie dawnego Dürrschnabel, czyli w pobliżu jednej z miejskich baszt, poskarżyli się radzie na nieprzyjemny zapach wydobywający się z kilku budynków. Urzędnicy nie pozostawili sprawy bez reakcji. Nakazali usunięcie źródła uciążliwości.

Filla nie podał, co dokładnie powodowało odór. Mogły to być odpady, ścieki, działalność rzemieślnicza albo przetrzymywane zwierzęta. Sam fakt interwencji pokazuje jednak, że już w XV wieku mieszkańcy zwracali się do władz ze skargami dotyczącymi warunków życia w najbliższym sąsiedztwie.

Nie wszystkie wpisy dotyczyły więc książąt, pieniędzy i wielkich konfliktów. Czasami miejski urząd musiał po prostu rozwiązać problem brzydkiego zapachu na jednej z ulic.

Kto rozbudowywał miejską basztę?

Księga zachowała również informacje o średniowiecznych inwestycjach.

W 1378 roku przed miejskimi władzami stanęli Crodin, Heinrich Eckehartsdorf oraz Peter Wilde. Zobowiązali się, że w następnym roku podwyższą o trzy łokcie wieżę nazywaną Dürrschnabel.

Filla utożsamiał ją z zachowaną w jego czasach Basztą Dziobową. Jeden z najstarszych znanych zapisów dotyczących tej budowli nie opowiada więc o oblężeniu ani walce. Jest krótkim, urzędowym potwierdzeniem zlecenia robót budowlanych.

Dzięki kilku zapisanym zdaniom znamy dziś nazwiska osób, którym powierzono prace przy miejskich fortyfikacjach. Wiemy również, że inwestycję zaplanowano z wyprzedzeniem, a zobowiązanie wykonawców zostało oficjalnie utrwalone.

Co znajdowało się w kaplicy św. Jadwigi?

Wyjątkowo dokładny zapis pochodzi z 1456 roku. Dotyczy wyposażenia kaplicy św. Jadwigi.

Johannes Kiffhabir, który przestał zajmować się świątynią, przekazał jej wyposażenie Michaelowi Crudenerowi. Spis sporządzono po to, aby rada miejska wiedziała, jakie przedmioty należą do kaplicy i co powinno później zostać przekazane kolejnemu zarządcy.

Wśród wymienionych rzeczy znalazły się:

  • dwie szaty liturgiczne,
  • dwa humerały, w tym jeden srebrny i pozłacany,
  • pozłacany kielich,
  • szata ozdobiona srebrnymi i pozłacanymi elementami,
  • dobrej jakości mszał.

Na końcu zaznaczono, że wyposażenie nie może zostać zabrane ani wykorzystane do innych celów. Miało pozostać własnością kaplicy i trafiać w ręce kolejnych osób sprawujących nad nią opiekę.

To niemal średniowieczny protokół zdawczo-odbiorczy. Jego sens pozostaje zaskakująco współczesny: jedna osoba przekazywała majątek, druga go odbierała, a urząd chciał mieć dokładny zapis tego, co znajdowało się w obiekcie. 

Ponad sto lat zwyczajnego życia

Najstarsza księga miejska nie opowiada historii Strzegomia w uporządkowany sposób. Nie ma w niej rozdziałów ani szerokich opisów wydarzeń. Są za to setki pojedynczych spraw, które razem tworzą obraz średniowiecznego miasta.

Widzimy mieszkańców grających nocą w gospodach, urzędników próbujących ograniczyć kosztowne wesela, sąsiadów skarżących się na uciążliwy zapach, rzemieślników zobowiązujących się do rozbudowy wieży oraz opiekunów przekazujących wyposażenie kaplicy.

Księga pokazuje również, że średniowieczny Strzegom posiadał rozbudowaną administrację. Rada pilnowała miar i wag, miejskiego majątku, porządku na ulicach, praw sierot, działalności cechów oraz przestrzegania obowiązujących przepisów.

Nie był to świat pozbawiony konfliktów. Mieszkańcy kłócili się o pieniądze, własność i spadki. Łamali przepisy, uciekali z cudzym majątkiem i organizowali zakazane gry. Jednocześnie budowali miejskie umocnienia, wspierali szpitale i dbali o wyposażenie świątyń.

Właśnie dlatego urzędowy rejestr z 1347 roku jest tak wartościowy. Nie przedstawia wyidealizowanego obrazu przeszłości. Pokazuje zwyczajne życie ludzi, którzy kilkaset lat temu chodzili ulicami Strzegomia i mierzyli się z problemami niekiedy zaskakująco podobnymi do naszych.

Gdzie dziś znajduje się najstarsza księga miejska Strzegomia?

Oryginał najstarszej księgi miejskiej Strzegomia najprawdopodobniej nie zachował się do naszych czasów. Współczesna literatura naukowa uznaje ją za zaginioną podczas II wojny światowej.

Julius Filla pisał w 1889 roku, że księga obejmująca lata 1347–1457 trafiła wcześniej w nieznanych okolicznościach do archiwum parafialnego w Rottenhain, a w 1865 roku została przekazana do Królewskiego Archiwum Państwowego we Wrocławiu. Tam korzystali z niej dziewiętnastowieczni badacze. 

Późniejsze opracowania wskazują, że rękopis przechowywany we wrocławskim archiwum zaginął w czasie II wojny światowej. Jego aktualne miejsce przechowywania nie jest znane. Nie można jednak stanowczo powiedzieć, czy został zniszczony. Mógł zaginąć podczas ewakuacji zbiorów, ulec rozproszeniu albo nadal znajdować się w nierozpoznanej kolekcji. To jednak tylko możliwe scenariusze, bez potwierdzenia źródłowego.



Źródło: Julius Filla, Chronik der Stadt Striegau von den ältesten Zeiten bis zum Jahre 1889, Strzegom 1889. Przytoczone wpisy zostały przetłumaczone lub opisane na podstawie fragmentów księgi miejskiej zamieszczonych przez autora kroniki.