Odkrycie sprzed niemal trzech stuleci

Historia zaczyna się w sierpniu 1754 roku. Na wzgórzu określanym w dawnych niemieckich źródłach jako Breitenberg natrafiono na ślady działalności człowieka.

O znalezisku wspomina Julius Filla w wydanej w 1889 roku „Kronice miasta Strzegomia”. Autor przedstawiał wzgórze jako jedno z najważniejszych przedhistorycznych miejsc znanych wówczas w okolicach miasta.

Pierwsze odkrycie wzbudziło zainteresowanie, jednak na bardziej szczegółowe badania trzeba było czekać ponad sto lat.

Naczynia, popiół i nadpalone ziarno

Wiosną 1873 roku na wzgórzu przeprowadzono kolejne prace. Badaniami kierował strzegomski nauczyciel J. Zimmermann, działający na zlecenie stowarzyszenia zajmującego się ochroną śląskich zabytków.

Wał ziemny przecięto w dwóch miejscach, dzięki czemu można było przyjrzeć się jego budowie. W ziemi znaleziono liczne fragmenty glinianych naczyń, a także dwa niewielkie naczynia zachowane w stosunkowo dobrym stanie.

Jedno z nich miało być częściowo wypełnione nadpalonym ziarnem jęczmienia. Odkryto również spaloną ziemię, popiół, węgiel drzewny, fragmenty gliny i bazaltu ze śladami działania ognia oraz spalone kości.

Wśród znalezisk wymieniano też przedmioty z brązu, kamienne kule i fragment poroża.

Taki zestaw przedmiotów musiał działać na wyobraźnię dziewiętnastowiecznych badaczy. Trzeba jednak pamiętać, że nie dysponowali oni metodami stosowanymi obecnie przez archeologów.

Nie wiadomo również, czy znalezione kości zostały dokładnie przebadane i czy należały do ludzi, czy do zwierząt.

Kronikarz widział tu pogańskie cmentarzysko

Dla autora kroniki obecność popiołu, spalonych kości, naczyń i przedmiotów z brązu była podstawą do sformułowania daleko idącego wniosku.

Filla uznał, że na płaskiej części wzgórza mogło funkcjonować przedchrześcijańskie miejsce składania ofiar i palenia zmarłych. Według jego interpretacji mogło się tam znajdować słowiańskie cmentarzysko związane z obrzędem kremacji.

Właśnie z tego opisu wywodzi się opowieść o pogańskim miejscu pochówku na jednym ze strzegomskich wzgórz.

Nie była to jednak interpretacja oparta na współczesnych badaniach szczątków, analizie laboratoryjnej ani precyzyjnym datowaniu warstw archeologicznych.

Popiół i spalone kości mogą być śladem obrzędów pogrzebowych, ale mogą również pochodzić z pożaru zabudowań, przygotowywania żywności albo codziennego funkcjonowania dawnej osady.

Breitenberg to dawna Góra Szeroka

Historyczną nazwę Breitenberg należy utożsamiać z Górą Szeroką. Była ona jednym z trzech charakterystycznych wzgórz w sąsiedztwie Strzegomia, obok Góry Krzyżowej oraz Góry Świętojerskiej.

W dawnych źródłach Góra Świętojerska występuje pod niemiecką nazwą Sankt Georgenberg, natomiast Góra Szeroka jako Breitenberg. W przypadku polskiej nazwy „Góra Bazaltowa” lokalne opracowania nie są konsekwentne i przypisują ją różnym wzniesieniom. Dlatego w tym artykule posługujemy się jednoznaczną nazwą Góra Szeroka lub Breitenberg.

Wzgórze miało rozłożysty kształt i było zbudowane z bazaltu. Wieloletnia eksploatacja surowca doprowadziła do niemal całkowitego usunięcia Góry Szerokiej z krajobrazu.

Co znajduje się tam obecnie?

Dawnej Góry Szerokiej nie można już zobaczyć w jej pierwotnym kształcie. Wieloletnia eksploatacja bazaltu doprowadziła do niemal całkowitego usunięcia wzgórza z krajobrazu.

W jego miejscu znajduje się dziś niecka nieczynnego kamieniołomu bazaltu. Zachowały się jedynie szczątkowe fragmenty dawnego wzniesienia.

Teren dawnego wyrobiska został częściowo odzyskany przez przyrodę. Kamienne ściany, skarpy i zieleń stworzyły charakterystyczny postindustrialny krajobraz. Miejsce jest wykorzystywane jako teren spacerowy oraz przestrzeń wydarzeń kulturalnych.

To właśnie w niecce dawnego kamieniołomu organizowany jest między innymi festiwal „Fortepian w kamieniołomie”. Publiczność zasiada na naturalnej skarpie, a scena powstaje w otoczeniu skalnych ścian dawnego wyrobiska. Terenem opiekuje się Fundacja Bazalt.

Oznacza to, że miejsce, w którym dziś odbywają się koncerty i spacery, może być jednocześnie terenem związanym z jednym z najbardziej intrygujących odkryć archeologicznych w historii Strzegomia.

Eksploatacja bazaltu doprowadziła jednak również do zniszczenia znacznej części stanowiska. Wraz ze wzgórzem bezpowrotnie mogły zniknąć warstwy, które pozwoliłyby współczesnym archeologom dokładniej wyjaśnić jego historię.

Późniejsze wykopaliska zmieniły obraz tego miejsca

Na początku XX wieku Górą Szeroką zainteresował się niemiecki archeolog Gerhard Bersu. Prowadził on na Breitenbergu prace, których wyniki opublikowano później jako badania wałów obronnych dawnego założenia.

W literaturze archeologicznej miejsce jest klasyfikowane przede wszystkim jako grodzisko lub osada obronna, a nie jako jednoznacznie potwierdzone cmentarzysko. Opracowania wymieniają stanowisko Strzegom–Bazaltowa Góra wśród obronnych osiedli kultury łużyckiej, na których w późniejszym okresie funkcjonowały również grody wczesnośredniowieczne.

Wskazuje to, że wzgórze mogło być wykorzystywane w różnych epokach. Nie musiało pełnić jednej funkcji ani należeć do jednej społeczności.

Było miejscem naturalnie dogodnym do obrony. Z jego szczytu można było kontrolować rozległy teren wokół miasta, a strome zbocza utrudniały dostęp.

Czy istniało tam miejsce pochówku?

Na obecnym etapie nie można jednoznacznie potwierdzić, że na Górze Szerokiej znajdowało się pogańskie cmentarzysko.

Jest to interpretacja Juliusza Filli, oparta na znaleziskach opisanych w XIX wieku. Późniejsze badania wskazują przede wszystkim na istnienie osady obronnej lub grodu.

Nie wyklucza to jednak, że na wzgórzu mogły odbywać się obrzędy związane z ogniem, pochówkami lub składaniem ofiar. Brakuje jednak wystarczających danych, aby taką hipotezę uznać za udowodniony fakt.

Problemem jest utrata kontekstu znalezisk. W archeologii znaczenie ma nie tylko sam przedmiot, ale także jego dokładne położenie, układ warstw ziemi oraz relacja z innymi elementami stanowiska.

W przypadku dawnych odkryć część tych informacji nie została zapisana albo bezpowrotnie zniknęła wraz z eksploatacją kamieniołomu.

Zagadka naczynia z jęczmieniem

Jednym z najbardziej intrygujących znalezisk pozostaje niewielkie naczynie zawierające nadpalone ziarna jęczmienia.

Dla dawnych badaczy mogło być ono darem składanym zmarłemu albo elementem obrzędu. Żywność i ziarno bywały wykorzystywane w dawnych praktykach religijnych i pogrzebowych.

Równie prawdopodobne jest jednak bardziej codzienne wyjaśnienie. Jęczmień mógł być przechowywany przez mieszkańców osady i spalić się podczas pożaru.

Bez dokładnego datowania oraz informacji o miejscu znalezienia naczynia nie można rozstrzygnąć, która interpretacja jest właściwa.

Tajemnica ukryta pod kamieniołomem

Góra Szeroka była miejscem wyjątkowym. Człowiek wykorzystywał ją prawdopodobnie przez wiele stuleci, a być może nawet w kilku różnych okresach historycznych.

Dziewiętnastowieczna kronika zachowała opis odkryć, które dziś mogłyby dostarczyć archeologom wielu cennych informacji. Większa część wzgórza została jednak zniszczona podczas wydobycia bazaltu.

Dziś w miejscu Breitenbergu znajduje się nieczynny kamieniołom, znany mieszkańcom jako przestrzeń spacerów, spotkań i koncertów.

Pod jego skałami i skarpami kryła się jednak historia znacznie starsza niż przemysłowe dzieje Strzegomia.

Czy palono tam zmarłych? Czy składano ofiary? A może popiół i kości były pozostałością po pożarze grodu?

Pewnej odpowiedzi prawdopodobnie już nie poznamy. Opowieść o pogańskim cmentarzysku pozostaje jednak jednym z najbardziej zagadkowych wątków w historii dawnego Strzegomia.


Źródła

Artykuł opracowano na podstawie kroniki Juliusa Filli z 1889 roku, materiałów Gminy Strzegom oraz publikacji archeologicznych dotyczących stanowiska Strzegom–Breitenberg. Określenie miejsca jako pogańskiego cmentarzyska jest interpretacją XIX-wiecznego autora; późniejsze badania wskazują przede wszystkim na istnienie osady obronnej lub grodu.