Dokumenty przekazał Muzeum Marek Trybulski, właściciel Krakowskiego Salonu Numizmatycznego. Są częścią wyjątkowego zbioru korespondencji i dokumentów dotyczących jednego człowieka, który w ostatnich miesiącach został rozdzielony pomiędzy instytucje związane z kolejnymi etapami jego obozowej drogi.
Historia kolekcji zaczęła się przypadkowo. Do Marka Trybulskiego zgłosiła się kobieta zainteresowana sprzedażą monet. Wspomniała również o posiadanym liście obozowym. Następnego dnia przyniosła ponad 90 dokumentów - listów, kart pocztowych, potwierdzeń odbioru paczek i innych materiałów Jana Nowaka.
Część dotycząca KL Auschwitz trafiła do Archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau, ponad 80 materiałów z okresu uwięzienia w KL Lublin przekazano Państwowemu Muzeum na Majdanku, a dokumenty związane z Gross-Rosen znalazły się w Rogoźnicy. Co ciekawe, pierwsza informacja Muzeum Auschwitz z 14 lipca mówiła jeszcze o jednym dokumencie przeznaczonym dla Gross-Rosen. W sierpniu ujawniono kolejny zbiór ponad 20 materiałów Jana Nowaka, natomiast obecny komunikat Muzeum Gross-Rosen mówi już o dwóch otrzymanych listach.
Lekarz, który przeszedł przez cztery obozy
Jan Nowak urodził się 23 września 1908 roku w Krakowie. Przed wojną był lekarzem pediatrą i współpracował z prof. Mieczysławem Michałowiczem. W maju 1941 roku został aresztowany przez Niemców, trafił do więzienia przy ul. Montelupich, a następnie został deportowany do KL Auschwitz. Transport dotarł tam 26 czerwca 1941 roku. Nowak otrzymał numer 17380.
W Auschwitz pracował w więźniarskim szpitalu, przede wszystkim na oddziale chorób zakaźnych w bloku 20. Jego nazwisko i numer 17380 znajdują się również w danych dotyczących personelu więźniarskiego tego oddziału.
18 lutego 1942 roku wraz z trzema innymi lekarzami został przeniesiony do KL Lublin, czyli Majdanka. Ich zadaniem było współorganizowanie szpitala dla więźniów. Nowak otrzymał tam bardzo niski numer obozowy 19.
Z relacji współwięźniów wyłania się obraz lekarza, który wykorzystywał swoją pozycję, aby pomagać innym. Państwowe Muzeum na Majdanku przywołuje wspomnienie Stanisława Rucińskiego. Nowak zdobywał dla niego leki, przynosił mu własne jedzenie i dzielił się zawartością paczek otrzymywanych od rodziny. Muzeum podkreśla, że lekarz starał się chronić chorych także przed selekcjami.
6 kwietnia 1944 roku zakończył się jego ponad dwuletni pobyt na Majdanku. Wtedy został przeniesiony do KL Gross-Rosen w dzisiejszej Rogoźnicy.
Tutaj otrzymał numer 29040. Ten numer potwierdza zarówno zachowana koperta, jak i historyczny wykaz lekarzy więzionych w Gross-Rosen. W źródle obok nazwiska Jana Nowaka podano także datę urodzenia - 23 września 1908 roku - co pozwala jednoznacznie powiązać zapis z krakowskim lekarzem.
Nowak ponownie pracował jako lekarz. Wspomnienia jednego z więźniów wskazują, że wraz z prof. Michałowiczem został skierowany do bloku 2 więźniarskiego szpitala, pełniącego funkcję oddziału chorób wewnętrznych. Inne wspomnienie opisuje Nowaka jako człowieka, który dyskretnie opiekował się starszym profesorem i pomagał mu przetrwać obozową rzeczywistość.
Na kopercie listu z maja 1944 roku przy nazwisku Nowaka zapisano jednak Block 8. Nie musi to oznaczać sprzeczności - zachowany adres korespondencyjny wskazuje miejsce jego ewidencji lub zakwaterowania w chwili nadawania listu, natomiast relacje lekarzy opisują miejsce pracy w obozowym rewirze.
„Jestem zdrowy i czuję się całkiem dobrze”
Jeden z dokumentów przekazanych do Rogoźnicy nosi datę 28 maja 1944 roku. Powstał więc niespełna dwa miesiące po przywiezieniu Jana Nowaka z Majdanka do Gross-Rosen.
List skierowany został do Krakowa. Na kopercie jako nadawcę wpisano: „Nowak Johann, Nr. 29040, Block 8, Konzentrationslager Gross-Rosen, Schlesien”. Niemiecka forma imienia „Johann” była elementem obozowej dokumentacji.
Nowak pisał po niemiecku. Z zachowanego rękopisu można odczytać, że dziękował za list z 20 maja, który otrzymał cztery dni później. Informował również, że 27 maja dotarła do niego pierwsza paczka od matki i że zawartość była w porządku.
Pytał o zdrowie bliskich i wspominał sen o matce. Pisał również o wcześniejszej korespondencji, która nie zawsze dochodziła do adresatów. Kończył słowami, że jest zdrowy i czuje się „całkiem dobrze”, po czym przesyłał najserdeczniejsze pozdrowienia i podpisywał się rodzinnie: „Euer Janek” - „Wasz Janek”.
To ostatnie zapewnienie trzeba czytać z dużą ostrożnością. W systemie korespondencji obozowej podobne deklaracje nie były swobodnym opisem rzeczywistości. Muzeum Auschwitz-Birkenau wyjaśnia, że listy przechodziły kontrolę SS, a więźniowie mieli zapewniać rodziny, że są zdrowi - nawet jeśli nie odpowiadało to ich rzeczywistemu stanowi.
List, w którym regulamin zajmuje niemal tyle miejsca co człowiek
Sam formularz jest równie interesujący jak rękopis Nowaka. Nad prywatnym tekstem wydrukowano cały zestaw zasad dotyczących korespondencji.
Więzień mógł według formularza wysłać i otrzymać dwa listy lub karty pocztowe miesięcznie. List przychodzący nie mógł przekraczać czterech stron po 15 wierszy, musiał być czytelny, a źle napisane lub nieczytelne przesyłki mogły zostać zniszczone.
Na formularzu znajduje się też informacja, że fotografie i inne wkładki do listów są zabronione. Pieniądze można było przesyłać jedynie przekazem pocztowym, bez dodatkowych wiadomości.
Na dole widnieje czerwony stempel:
„Expresspakete u. Einschreiben sind verboten!”
czyli:
„Paczki ekspresowe i przesyłki polecone są zabronione”.
Jeszcze bardziej wymowna jest nadrukowana w prawym górnym rogu formuła:
„Der Tag der Entlassung kann jetzt noch nicht angegeben werden. Besuche im Lager sind verboten. Anfragen sind zwecklos.”
W tłumaczeniu:
„Dnia zwolnienia nie można obecnie podać. Wizyty w obozie są zabronione. Zapytania są bezcelowe.”
Koperta posiada okrągłą pieczęć „Postzensurstelle K.L. Gross-Rosen”, czyli obozowego punktu cenzury pocztowej. W jej środku znajduje się swastyka. Na liście widoczny jest również stempel kontroli i odręczny znak cenzora.
Znaczek o nominale 12 fenigów przedstawia Adolfa Hitlera. Adres wskazuje Kraków znajdujący się wówczas na obszarze Generalnego Gubernatorstwa.
Nie można przy tym traktować nadrukowanego na formularzu zdania, że „w obozie wszystko można kupić”, jako opisu rzeczywistych warunków życia. Oficjalna historia Muzeum Gross-Rosen opisuje głodowe racje, brak właściwej opieki medycznej i terror wobec więźniów.
Historia Jana Nowaka pokazuje również, jak istotne dla przeżycia mogły być paczki. Na Majdanku wykorzystywał otrzymywaną od rodziny żywność nie tylko dla siebie - dzielił ją pomiędzy chorych współwięźniów.
W lutym 1945 roku Jan Nowak opuścił Gross-Rosen podczas ewakuacji obozu. Z zachowanej relacji wynika, że pierwsza próba wyprowadzenia grupy nastąpiła 9 lutego. Następnego dnia więźniów załadowano do otwartych wagonów towarowych. Po trzech dniach podróży, 13 lutego 1945 roku, dotarli do Leitmeritz, podobozu KL Flossenbürg w dzisiejszych Litomierzycach.
Także tam Nowak pracował jako lekarz. Doczekał wyzwolenia w maju 1945 roku. Po wojnie pracował w Warszawie i zeznawał w postępowaniach przeciwko byłym niemieckim lekarzom SS oraz funkcjonariuszom odpowiedzialnym za zbrodnie obozowe. Zmarł w 1990 roku.
Dla Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy dwa listy mają szczególną wartość także dlatego, że dokumentacja obozowa zachowała się jedynie częściowo. Podczas likwidacji systemu Gross-Rosen dokumenty były niszczone, a historycy przez dziesięciolecia odtwarzali kartoteki więźniów z rozproszonych źródeł, relacji i zachowanych materiałów.
Przez KL Gross-Rosen i około 100 jego filii przeszło około 125 tys. więźniów, a Muzeum szacuje liczbę ofiar na około 40 tys. osób. Dwa niewielkie dokumenty przekazane obecnie do Rogoźnicy pozwalają do tych liczb dopisać konkretny numer, charakter pisma, rodzinę i nazwisko: Jan Nowak, więzień 29040.