Dyskusja o wyglądzie Strzegomki nasiliła się po publikacji zdjęć przedstawiających porośnięte roślinnością fragmenty rzeki. Wśród komentarzy można znaleźć porównania obecnej sytuacji z poprzednimi kadencjami władz Strzegomia i stwierdzenia, że kiedy burmistrzem był Zbigniew Suchyta, rzeka była koszona regularnie.
Sprawdziliśmy archiwalne publikacje i oficjalne materiały. Wynika z nich, że problem utrzymania Strzegomki nie jest nowy i pojawiał się również wiele lat temu.
W 2014 roku mieszkanka pisała do burmistrza już po raz trzeci
Jeden z najbardziej jednoznacznych dokumentów pochodzi z 2014 roku. W numerze 15/2014 „Gminnych Wiadomości Strzegom”, w rubryce „Mieszkańcy pytają, Burmistrz odpowiada”, mieszkanka podpisana jako Anna zwróciła się bezpośrednio do ówczesnego burmistrza Zbigniewa Suchyty.
„Panie burmistrzu! Piszę po raz trzeci do pana w wiadomej sprawie rzeki Strzegomki” - rozpoczynała swoją wiadomość.
Mieszkanka odnosiła się do skoszenia fragmentu trawy i pytała także o sytuację przy ul. 3 Maja. W odpowiedzi Zbigniew Suchyta poinformował, że był na miejscu i rozmawiał z zarządcą o uporządkowaniu terenów Strzegomki na obszarze całej gminy, w tym przy ul. 3 Maja oraz w Międzyrzeczu.
Szczególnie istotne jest to, że autorka wiadomości zaznaczyła, iż w tej samej sprawie zwraca się do burmistrza już po raz trzeci. Pokazuje to, że problemy związane z utrzymaniem terenów nad Strzegomką były przedmiotem interwencji mieszkańców już ponad dekadę temu.

Cztery lata później problem nadal był aktualny
Do podobnej sytuacji doszło w 2018 roku. 9 sierpnia jeden z mieszkańców ponownie zwrócił się do burmistrza w sprawie Strzegomki. Pytał o zagospodarowanie rzeki w innych miejscach niż dzielnica Graby, wskazując m.in. odcinek od ul. 3 Maja przy mostku w kierunku Międzyrzecza i dalej wzdłuż koryta.
Zbigniew Suchyta odpowiedział wówczas:
„Nie planujemy tam w tej chwili żadnego zagospodarowania. Monitujemy w Wodach Polskich o odkrzaczenie i wyczyszczenie koryta rzeki.”
To ważny dokument w kontekście obecnej dyskusji. Pokazuje bowiem, że także poprzednie władze Strzegomia nie mogły samodzielnie rozwiązać wszystkich problemów związanych ze stanem Strzegomki i zwracały się w tej sprawie do Wód Polskich.
Ze Strzegomki wyciągnięto 40 worków śmieci
Problemem była nie tylko roślinność. 3 lipca 2019 roku przeprowadzono akcję sprzątania Strzegomki, w której uczestniczyło 20 osób.
W ciągu trzech godzin zebrano 40 worków odpadów. W rzece znajdowały się m.in. plastikowe butelki, sprzęty gospodarstwa domowego, odzież, obuwie i inne nieczystości. Sprzątanie było uzgodnione z władzami miasta, a koszt wywozu odpadów pokrył Urząd Miejski.
Nie oznacza to oczywiście, że ówczesne władze odpowiadały za wyrzucanie śmieci do rzeki. Pokazuje jednak, że także w poprzedniej kadencji problem czystości Strzegomki był realny i wymagał organizowania dodatkowych działań.
W 2020 roku oficjalna gazeta gminna pytała: „Dlaczego nie czyszczą rzeki”
Jeszcze bardziej jednoznaczny materiał pochodzi z 2020 roku. W „Gminnych Wiadomościach Strzegom” ukazał się artykuł zatytułowany „Dlaczego nie czyszczą rzeki”.
W publikacji napisano wprost, że Strzegomka oraz teren wzdłuż jej koryta wymagają „pilnego oczyszczenia z krzaków i różnego rodzaju zarośli”.
Jednocześnie zaznaczono, że władze Strzegomia dostrzegają problem, ale administratorem rzeki są Wody Polskie. Ówczesny samorząd tłumaczył również, że w 2019 roku otrzymał dotację na przeprowadzenie prac i Strzegomka została oczyszczona, natomiast w 2020 roku do momentu publikacji materiału takiej możliwości finansowej jeszcze nie było.
W artykule wskazywano także na okres ochronny i kwestie związane z ochroną przyrody, które ograniczały możliwość wykonywania części prac wyłącznie ze względów estetycznych.
Ten materiał jest szczególnie istotny w kontekście pojawiających się dziś stwierdzeń, że wcześniej rzeka była koszona zawsze i bez problemów. Archiwalna publikacja gminna pokazuje, że również w poprzedniej kadencji zdarzały się okresy, kiedy Strzegomka była zarośnięta, problem był widoczny, a samorząd nie mógł natychmiast wykonać oczekiwanych przez mieszkańców prac.

Były również przypadki zanieczyszczenia Strzegomki
W 2021 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu informował o interwencji dotyczącej zanieczyszczenia Strzegomki przy ul. Świdnickiej.
Podczas oględzin ustalono, że z wylotu kanalizacji deszczowej przy ul. Wałbrzyskiej następował zrzut wód zawierających dużą ilość szarej zawiesiny. W jednej ze studzienek przy ul. Jeleniogórskiej stwierdzono również pozostałości białego szlamu.
WIOŚ zwrócił się wówczas do Gminy Strzegom jako administratora sieci kanalizacji deszczowej o dokumentację potrzebną do dalszego ustalania źródła zanieczyszczenia.
Ten przypadek pokazuje jednocześnie, że przy ocenie problemów Strzegomki trzeba rozdzielać poszczególne kompetencje. Czym innym jest utrzymanie koryta rzeki, czym innym kanalizacja deszczowa, a jeszcze czym innym ustalanie źródeł zanieczyszczeń.
Poprzednie władze również współpracowały z Wodami Polskimi
Nie byłoby rzetelne twierdzenie, że poprzednie władze Strzegomia w sprawie Strzegomki nic nie robiły. Dokumenty pokazują coś przeciwnego.
W 2022 roku, na podstawie porozumienia Gminy Strzegom z Wodami Polskimi, prowadzono wykaszanie Strzegomki na odcinku od ronda na DK5 do zakładu Polytechnik. Wartość prac wynosiła około 51 tys. zł, z czego około 32 tys. zł stanowił wkład finansowy Gminy Strzegom.
To ważny element całej sprawy. Pokazuje, że skuteczne utrzymanie rzeki wymagało współpracy samorządu z jej zarządcą także za poprzedniej władzy.
Ten sam mechanizm funkcjonuje również obecnie
Współpraca Gminy Strzegom z Wodami Polskimi jest kontynuowana również w obecnej kadencji.
Podczas XXIX sesji Rady Miejskiej w Strzegomiu, która odbyła się 27 sierpnia 2026 roku, radni zajmowali się uchwałą w sprawie wyrażenia zgody na zawarcie porozumienia z Państwowym Gospodarstwem Wodnym Wody Polskie.
Sam fakt ponownego procedowania takiego porozumienia pokazuje, że mechanizm związany z utrzymaniem cieków wodnych nie zmienił się wraz ze zmianą burmistrza. Gmina może zabiegać o przeprowadzenie prac, współpracować z Wodami Polskimi oraz uczestniczyć w realizacji określonych zadań, ale utrzymanie Strzegomki nie jest wyłącznie wewnętrzną sprawą strzegomskiego samorządu.

Archiwa nie potwierdzają obrazu Strzegomki bez problemów
Zgromadzone materiały pozwalają oddzielić fakty od pojawiających się w internecie opinii.
Nie znajduje potwierdzenia w archiwalnych dokumentach teza, że za poprzednich władz Strzegom nie miał problemów z utrzymaniem Strzegomki. Już w 2014 roku mieszkanka informowała burmistrza, że pisze w tej sprawie po raz trzeci. W 2018 roku Zbigniew Suchyta informował o monitowaniu Wód Polskich w sprawie odkrzaczenia i wyczyszczenia koryta. W 2019 roku z rzeki zebrano 40 worków śmieci, a w 2020 roku oficjalna gazeta samorządowa informowała, że Strzegomka wymaga pilnego oczyszczenia z krzaków i zarośli.
Nie oznacza to również, że obecny stan rzeki powinien być mieszkańcom obojętny albo że obecne władze nie powinny zabiegać o wykonanie potrzebnych prac. Przeciwnie - mieszkańcy mają prawo oczekiwać działań zmierzających do właściwego utrzymania rzeki i jej otoczenia.
Archiwa pokazują jednak, że problem Strzegomki jest starszy niż obecna kadencja i nie można rzetelnie sprowadzać go do nazwiska jednego burmistrza.
Z podobnymi wyzwaniami mierzyły się poprzednie władze Strzegomia, a zarówno wtedy, jak i dziś ich rozwiązanie wymaga współpracy z instytucją odpowiedzialną za utrzymanie rzeki. Właśnie ten kontekst warto brać pod uwagę, zanim obecny wygląd Strzegomki zostanie przedstawiony jako problem, który pojawił się dopiero po zmianie władz w 2024 roku.
