Temat pojawił się podczas punktu poświęconego zapytaniom, oświadczeniom i wolnym wnioskom.
Radni Zbigniew Suchyta, Tomasz Marczak oraz Stanisława Górska krytycznie odnosili się do decyzji o unieważnieniu konkursu na dyrektora szkoły w Olszanach. W swoich wypowiedziach wielokrotnie podkreślali poprawę wyników placówki oraz pozytywnie oceniali dotychczasową dyrektor Iwonę Gołębiowską.
Radni: szkoła zrobiła duży postęp
Zbigniew Suchyta przypominał, że w przeszłości szkoła mierzyła się z poważnymi problemami dotyczącymi m.in. wyników nauczania i frekwencji. Jego zdaniem zmiany organizacyjne i dydaktyczne, praca nauczycieli, rodziców oraz dyrekcji przyniosły w ostatnich latach bardzo dobre efekty.
Podobną ocenę przedstawiła Stanisława Górska. Wspominała o wynikach uczniów, współpracy placówki z lokalną społecznością oraz zaangażowaniu dyrektor podczas licznych inwestycji prowadzonych w szkole - m.in. budowy sali gimnastycznej, placu zabaw, remontów i termomodernizacji.
Te argumenty nie były podczas sesji podważane.
Spór dotyczył czegoś innego: czy procedura konkursowa przebiegła w sposób, który pozwalał pozostawić jej wynik w mocy.
Burmistrz: po konkursie wpłynęła skarga
Najwięcej pytań zadawał radny Tomasz Marczak. Pytał m.in., dlaczego nieprawidłowości nie zostały odnotowane w protokole komisji konkursowej i kwestionował podstawy przyjęte przy unieważnieniu konkursu.
Burmistrz Krzysztof Kalinowski odpowiedział, że w samym protokole takich zastrzeżeń nie było, ale po zakończeniu konkursu wpłynęła skarga dotycząca jego przebiegu. Jak powiedział podczas sesji, po jej analizie uznał ją za zasadną.
W dalszej dyskusji burmistrz poinformował również, że przed podjęciem decyzji rozmawiał z osobami, które zakwestionowały przebieg konkursu, oraz z samą dyrektor.
Jednocześnie nie próbował podczas sesji przesądzać, kto ostatecznie ma rację.
- Sprawa trafiła do sądu. Sąd oceni, czy zostały naruszone jakieś procedury, czy nie - wynika z wypowiedzi burmistrza podczas obrad.
„Mogły mieć wpływ”. To sformułowanie ma znaczenie
Jeden z najważniejszych momentów dyskusji dotyczył sformułowania mówiącego, że określone działania „mogły mieć wpływ” na decyzje członków komisji.
Tomasz Marczak argumentował, że takie określenie jest jedynie przypuszczeniem i że do unieważnienia konkursu powinno dojść w przypadku konkretnego złamania procedur, np. naruszenia tajności głosowania.
Sprawdziliśmy jednak przepisy regulujące konkursy na dyrektorów publicznych szkół.
I tutaj pojawia się bardzo istotny szczegół.
Obowiązujące rozporządzenie wymienia wśród przesłanek do unieważnienia konkursu również „inne nieprawidłowości, które mogły mieć wpływ na wynik konkursu”.
Oznacza to, że samo użycie przez organ prowadzący sformułowania „mogły mieć wpływ” nie jest prawnie przypadkowe ani z definicji niewystarczające. Taką konstrukcją posługuje się wprost rozporządzenie.
Nie rozstrzyga to jednak całego sporu.
Kluczowe pozostaje pytanie, czy podczas konkretnego konkursu rzeczywiście wystąpiły nieprawidłowości spełniające tę przesłankę oraz czy mogły one wpłynąć na jego rezultat. Tego nie da się uczciwie przesądzić na podstawie samej dyskusji podczas sesji.
Trzecie głosowanie także stało się przedmiotem sporu
Radny Tomasz Marczak odniósł się również do sposobu przeprowadzenia kolejnej tury głosowania przez komisję. Argumentował, że skoro komisja zdecydowała się przystąpić do trzeciego głosowania, oznaczało to jego zdaniem podjęcie decyzji o dalszym procedowaniu.
Kwestionował więc zarzut dotyczący niewłaściwego sposobu postępowania komisji przed trzecią turą.
Burmistrz nie wszedł w dalszy spór interpretacyjny. Wskazał, że właśnie takie kwestie powinny zostać ocenione w postępowaniu sądowym.
Z punktu widzenia mieszkańca jest to istotne: na sesji przedstawiono argumenty obu stron, ale Rada Miejska nie była organem rozstrzygającym prawidłowość konkursu.
Dobry dyrektor i prawidłowy konkurs to dwie różne kwestie
W dyskusji bardzo dużo miejsca poświęcono osiągnięciom szkoły oraz pozytywnej ocenie Iwony Gołębiowskiej.
Są to ważne argumenty, ale nie odpowiadają automatycznie na pytanie o prawidłowość konkursu.
Możliwe jest bowiem jednoczesne pozytywne ocenianie pracy dyrektor i uznanie, że zgłoszone zastrzeżenia proceduralne wymagają sprawdzenia. Podobnie samo pojawienie się skargi nie dowodzi jeszcze, że konkurs rzeczywiście został przeprowadzony wadliwie.
W tej sytuacji ostrożność w wydawaniu ostatecznych ocen jest uzasadniona. Tym bardziej, że zgodnie z informacją przekazaną podczas sesji – sprawa została skierowana do sądu.
Jest już kolejny konkurs
W Biuletynie Informacji Publicznej Gminy Strzegom znajduje się obecnie ogłoszenie burmistrza o konkursie na kandydata na stanowisko dyrektora Publicznej Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza z oddziałami przedszkolnymi w Olszanach.
Sprawa zatem nie kończy się na środowej dyskusji.
Z jednej strony pozostaje postępowanie dotyczące poprzedniego konkursu, z drugiej gmina prowadzi procedurę obsadzenia stanowiska dyrektora.
Dopiero dalsze rozstrzygnięcia pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy decyzja o unieważnieniu wcześniejszego postępowania była prawidłowa.
Na dziś można natomiast stwierdzić jedno: argument, że samo sformułowanie „mogły mieć wpływ” nie może stanowić podstawy prawnej, nie znajduje potwierdzenia w treści obowiązującego rozporządzenia. O tym, czy w Olszanach rzeczywiście doszło do takich nieprawidłowości, powinny zdecydować dokumenty i właściwe organy, a nie polityczne emocje.