Tak wyglądało miasto, obok którego nad ranem rozpoczęła się jedna z największych bitew wojen śląskich.

Co ciekawe, mieszkaniec dzisiejszego Strzegomia nadal rozpoznałby wiele punktów tamtego miasta. Bazylika, fragmenty murów, Baszta Dziobowa, dawny klasztor karmelitów czy Wieża Targowa pozwalają częściowo odtworzyć krajobraz, który widzieli strzegomianie niemal trzy stulecia temu.

To kolejny artykuł z cyklu „Strzegom 1745. Bitwa, która zmieniła Śląsk”.

Miasto liczące około dwóch tysięcy mieszkańców

Robert Kisiel w książce „Strzegom–Dobromierz 1745” szacuje ówczesną liczbę mieszkańców Strzegomia na około dwa tysiące osób. W porównaniu ze współczesnym miastem był to więc niewielki ośrodek, ale jego znaczenia nie należy oceniać wyłącznie przez liczbę ludności.

Strzegom miał już za sobą kilka stuleci miejskiej historii. Jego centrum zachowywało średniowieczny układ, otaczały je fortyfikacje, działał rynek, kościoły i klasztory, a miasto leżało przy ważnych drogach oraz przeprawach przez Strzegomkę.

Dla armii Fryderyka II szczególnie ważna okazała się właśnie komunikacyjna funkcja miasta. Podczas wydarzeń poprzedzających bitwę Strzegom był jednym z punktów umożliwiających przekraczanie Strzegomki i przemieszczanie wojsk na zachód.

Ale zanim pojawili się żołnierze, było to przede wszystkim miejsce codziennego życia dwóch tysięcy ludzi.

Strzegom nadal mieścił się w średniowiecznych murach

Najbardziej oczywista różnica między Strzegomiem z 1745 roku a współczesnym miastem dotyczyłaby jego rozmiarów.

Historyczne centrum miało zwarty charakter i nadal otoczone było systemem fortyfikacji wywodzącym się ze średniowiecza. Atlas Historyczny Miast Polskich wskazuje, że główny obwód murów powstał do końca XIII wieku, a w XV stuleciu system rozwijano; w 1475 roku utworzono drugi pas umocnień.

Do miasta prowadziło pięć bram: Świdnicka, Jaworska, Wrocławska, Grabińska i Nowa. System uzupełniały między innymi Baszta Dziobowa i Basteja Młyńska.

W XVIII wieku konstrukcje te nie przedstawiały już takiej wartości militarnej jak kilkaset lat wcześniej. Rozwój artylerii sprawił, że średniowieczny mur nie mógł skutecznie zatrzymać nowoczesnej armii. Kisiel podkreśla jednak, że fortyfikacje wciąż wyraźnie wyznaczały przestrzeń miejską.

Dla mieszkańca z 1745 roku przekroczenie bramy było więc czymś bardzo konkretnym: oznaczało przejście z pól i dróg otaczających miasto do zwartej przestrzeni Strzegomia.

Do dziś zachowały się fragmenty średniowiecznych murów oraz Baszta Dziobowa, dlatego właśnie w tej części miasta najłatwiej wyobrazić sobie dawną granicę Strzegomia. Oficjalny serwis gminy potwierdza, że najlepiej zachowane fragmenty znajdują się m.in. przy Plantach.

Rynek nie wyglądał tak jak dzisiaj

Gdyby mieszkaniec współczesnego Strzegomia znalazł się na rynku w 1745 roku, rozpoznałby jego położenie, ale zobaczyłby zupełnie inną przestrzeń.

W centralnej części miasta znajdował się stary ratusz oraz istniejąca już od średniowiecza Wieża Targowa. Rynek był jednak przede wszystkim miejscem handlu i miejskiej administracji.

Atlas historyczny wymienia w obrębie dawnego centrum między innymi jatki, budy śledziowe, ławy chlebowe i szewskie, sukiennice, wagę miejską, odwach, pręgierz i zbrojownię. Większość tych funkcji miała genezę jeszcze średniowieczną i funkcjonowała w mieście na długo przed rokiem 1745.

To ważne, bo pozwala spojrzeć na dawny Rynek nie jak na reprezentacyjny plac znany ze współczesnych fotografii, lecz jak na gospodarcze serce miasta.

Przyjeżdżały tu towary, odbywał się handel, ważono produkty, pracowali rzemieślnicy, funkcjonowała straż, a władze miejskie podejmowały decyzje dotyczące mieszkańców.

Dźwięk miasta tworzyły więc nie tylko kościelne dzwony, ale także wozy, konie, kupcy, rzemieślnicy i gwar handlu.

Dzisiejsza bazylika już wtedy dominowała nad Strzegomiem

Jednym z elementów panoramy, który z pewnością rozpoznałby współczesny mieszkaniec, był ogromny kościół św. Apostołów Piotra i Pawła.

Trzeba jednak pamiętać o ważnym szczególe: w 1745 roku nie był jeszcze bazyliką mniejszą. Tytuł ten świątynia otrzymała dopiero w 2002 roku. W XVIII stuleciu był to kościół parafialny, którego monumentalna gotycka bryła od dawna górowała nad miastem.

Atlas Historyczny Miast Polskich wskazuje, że zasadnicze partie obecnej świątyni powstawały etapami od XIII wieku. Co szczególnie interesujące w kontekście 1745 roku, w 1718 roku kościół ucierpiał w pożarze i został odbudowany. Oznacza to, że mieszkańcy obserwujący przemarsze wojsk niespełna trzy dekady później znali świątynię już po tej odbudowie.

Kościół nie był jedynie dominantą architektoniczną. Wokół niego znajdowały się zabudowania komandorii joannitów, a przy świątyni funkcjonował cmentarz. Atlas odnotowuje nawet ganek łączący komandorię bezpośrednio z kościołem.

Dzisiejszy obraz placu wokół bazyliki jest więc znacznie inny od tego, który oglądali strzegomianie w czasach Fryderyka II.

Karmel był niemal świeżo po wielkiej przebudowie

Jeszcze ciekawiej wygląda historia dzisiejszego Centrum Aktywności Społecznej „Karmel”.

Karmelici pojawili się w Strzegomiu już w XIV wieku, a od 1430 roku ich klasztor znajdował się w obecnym miejscu. Na początku XVIII wieku kompleks został gruntownie rozbudowany.

Atlas datuje tę rozbudowę na lata 1704–1720. Oznacza to, że w czasie bitwy pod Strzegomiem klasztor był po jednej z najważniejszych przebudów zaledwie od około ćwierćwiecza.

Dzisiejszy mieszkaniec odwiedzający Karmel patrzy więc na miejsce, które w czerwcu 1745 roku było jednym z charakterystycznych punktów miasta i należało wówczas do czynnego klasztoru karmelitów.

Oficjalny serwis Gminy Strzegom również wskazuje, że obecny budynek poklasztorny pochodzi z początku XVIII wieku i jest kontynuacją znacznie starszego zespołu klasztornego.

W mieście pojawiła się już wspólnota ewangelicka

Jeden szczegół szczególnie dobrze pokazuje, że Strzegom roku 1745 nie był jedynie „średniowiecznym miastem, które przetrwało do XVIII wieku”.

Miasto właśnie się zmieniało.

Atlas historyczny wymienia dom modlitwy Świętej Trójcy oraz pastorówkę, oba datowane na 1742 rok.

Kiedy więc 4 czerwca 1745 roku w pobliżu Strzegomia rozpoczęła się bitwa, obiekty te miały zaledwie około trzech lat.

To drobny szczegół, ale bardzo dobrze oddaje atmosferę epoki. Strzegom pozostawał miastem o średniowiecznym układzie przestrzennym, jednocześnie pojawiały się w nim nowe instytucje i następowały zmiany charakterystyczne dla XVIII-wiecznego Śląska.

Miasto, które znało pożary i odbudowy

W pierwszej połowie XVIII wieku kilka ważnych strzegomskich obiektów przeszło odbudowy lub rozbudowy.

Pożar z 1718 roku dotknął kościół św. Piotra i Pawła. Kościół i klasztor benedyktynek ucierpiały w pożarach w 1718 i 1719 roku, a odbudowę klasztoru zakończono w 1725 roku. Z kolei kompleks karmelitański został rozbudowany w latach 1704–1720.

To zmienia obraz Strzegomia przed bitwą.

Nie było to miasto zakonserwowane w średniowiecznej formie. Gotyckie mury, kościoły i układ ulic tworzyły historyczny szkielet, ale wewnątrz niego trwały przebudowy, remonty i zmiany.

W 1745 roku Strzegom łączył więc architekturę kilku epok.

Na ulicach stały już pomniki znane mieszkańcom

Zaledwie kilkanaście lat przed bitwą pojawiły się również elementy małej architektury, które musiały być dla ówczesnych mieszkańców stosunkowo nowe.

Atlas wymienia pomnik Trójcy Świętej z 1729 roku oraz figurę św. Jana Nepomucena z 1735 roku.

Oznacza to, że gdy pruskie wojska przemieszczały się przez Strzegom w czerwcu 1745 roku, strzegomianie znali te obiekty odpowiednio od kilkunastu i zaledwie dziesięciu lat.

To właśnie takie szczegóły pomagają przestać patrzeć na rok 1745 jak na odległą, abstrakcyjną datę.

Dla ludzi żyjących wówczas w mieście były to nowe elementy ich własnego Strzegomia.

Nad wszystkim górowały trzy wzgórza

Strzegom wyróżniało nie tylko to, co znajdowało się wewnątrz murów.

Nad miastem wznosił się charakterystyczny masyw obejmujący Górę Krzyżową, Górę Świętego Jerzego i Górę Szeroką. Wzgórza stanowiły jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów lokalnego krajobrazu i później odegrały ważną rolę również podczas pierwszej fazy bitwy.

Góra Krzyżowa do dziś pozostaje charakterystyczną dominantą panoramy Strzegomia. Oficjalny serwis gminy określa ją jako najwyższy szczyt Wzgórz Strzegomskich.

Największa zmiana dotyczy Góry Szerokiej. W kolejnych stuleciach eksploatacja bazaltu bardzo mocno przekształciła tę część masywu; w dużej mierze dawne wzniesienie ustąpiło miejsca niecce kamieniołomu.

Mieszkaniec Strzegomia z 1745 roku zobaczyłby więc nad miastem krajobraz nieco inny niż ten, który znamy obecnie.

Za murami zaczynały się pola

Miasto kończyło się zdecydowanie szybciej niż współczesny Strzegom.

Po przekroczeniu bram rozpoczynały się drogi prowadzące w stronę okolicznych miejscowości, pola, łąki, młyny i dolina Strzegomki. To właśnie ten otwarty krajobraz kilka godzin później miał stać się częścią wielkiego pola bitwy.

W stronę Żółkiewki, Grabów, Stawisk i dalej ku Dobromierzowi rozciągały się przestrzenie, przez które 4 czerwca maszerowały tysiące żołnierzy.

Dla mieszkańców nie były to jednak żadne „tereny operacyjne”. Były to pola uprawne, drogi do sąsiednich wsi i miejsca codziennej pracy.

I właśnie dlatego wydarzenia tamtego poranka musiały robić tak ogromne wrażenie.

Co mieszkaniec dzisiejszego Strzegomia rozpoznałby w roku 1745?

Więcej, niż mogłoby się wydawać.

Rozpoznałby monumentalną bryłę dzisiejszej bazyliki. Odnalazłby rynek i Wieżę Targową. Zobaczyłby klasztor karmelitów w miejscu dzisiejszego Karmelu. Mógłby przejść wzdłuż miejskich murów i spojrzeć na Basztę Dziobową. Nad miastem zobaczyłby Górę Krzyżową i Górę Świętego Jerzego.

Jednocześnie Strzegom wydawałby się znacznie mniejszy, ciaśniejszy i bardziej odcięty od otaczających pól.

To właśnie ta kombinacja jest najbardziej fascynująca: miasto byłoby obce, a jednocześnie zaskakująco znajome.

I wtedy pojawiła się armia

Nocą z 3 na 4 czerwca 1745 roku ten niewielki, otoczony murami Strzegom znalazł się na skraju wydarzenia o europejskim znaczeniu.

Obok miasta przemieszczały się kolumny piechoty i kawalerii. Przez Strzegomkę przeprawiano żołnierzy, konie, wozy i działa. W rejonie Góry Szerokiej padły pierwsze strzały, a pola ciągnące się w stronę Żółkiewki, Godzieszówka i Dobromierza zamieniły się w ogromne pole walki.

Dla historyków była to bitwa wojny śląskiej.

Dla około dwóch tysięcy mieszkańców Strzegomia był to jednak przede wszystkim dzień, w którym wielka europejska wojna dosłownie pojawiła się za miejskimi murami.