To nie legenda stworzona współcześnie. Historię opisał w XIX wieku Julius Filla w kronice Strzegomia, korzystając między innymi z dawnych akt miejskich. Historyk Daniel Wojtucki wskazuje tę sprawę jako pierwszy dokładnie udokumentowany proces dotyczący tzw. magii pośmiertnej na badanych terenach Śląska i Moraw.

Rodzina ukryła prawdopodobne samobójstwo

Historia rozpoczęła się 20 września 1591 roku. Żona szewca znalazła rano ciało męża w ogrodzie za domem. Mężczyzna miał podcięte gardło, a obok leżał nóż używany w jego zawodzie. Okoliczności wskazywały na samobójstwo.

W ówczesnym mieście samobójcza śmierć oznaczała hańbę i mogła pozbawić zmarłego kościelnego pogrzebu. Kobieta postanowiła więc ukryć prawdę. Przy pomocy bliskich umyła ciało z krwi, a ranę zaszyto tak starannie, że nawet proboszcz nie zauważył śladów skaleczenia.

Rodzina poinformowała otoczenie, że szewc zmarł naturalnie. Trzeciego dnia ciało złożono na cmentarzu podczas pogrzebu z kazaniem.

Sześć tygodni później po Strzegomiu zaczęły krążyć niezwykłe opowieści. Mieszkańcy utrzymywali, że widują zmarłego na ulicach i w domach. Według zapisanej relacji miał pojawić się swoim dzieciom, żądać zwrotu pieniędzy od dłużników, a nawet kąpać się w piwie w mieszczańskiej piwnicy.

Halo Strzegom teraz także do słuchania. Ruszyła nowa sekcja „Podcast” Wiadomości Zobacz też Halo Strzegom teraz także do słuchania. Ruszyła nowa sekcja „Podcast” Nie zawsze mamy czas, aby spokojnie przeczytać interesujący artykuł. Dlatego na HaloStrzegom.pl uruc…

Są to oczywiście relacje ludzi żyjących ponad 430 lat temu, a nie dowody na powrót zmarłego. Pokazują jednak skalę strachu, który ogarnął miasto.

Rada miejska rozpoczęła dochodzenie. Rodzina przyznała wtedy, że zataiła prawdziwe okoliczności śmierci, choć nadal nie potrafiła jednoznacznie rozstrzygnąć, czy doszło do samobójstwa, czy zabójstwa.

Kolejne zeznania były coraz bardziej dramatyczne. Zjawa miała pojawiać się przy łóżkach, siadać na śpiących i próbować ich dusić. Niektórzy mieszkańcy twierdzili, że rano znajdowali na ciele sine ślady. Strach był tak duży, że część ludzi opuszczała nocą swoje domy.

Grób otwarto o pierwszej w nocy

Władze początkowo podchodziły do doniesień ostrożnie. Ostatecznie, za zgodą starosty, zdecydowano o otwarciu grobu. Ekshumację przeprowadzono 18 kwietnia 1592 roku około godziny pierwszej w nocy, w obecności członków rady miejskiej i ławników.

Według kroniki ciało nie wykazywało takiego rozkładu, jakiego spodziewali się obserwatorzy. Opisywano je jako nabrzmiałe, lecz zachowane w całości i nadal giętkie. Dla ludzi żyjących w XVI wieku, nieznających współczesnej wiedzy o procesach zachodzących po śmierci, stało się to potwierdzeniem wcześniejszych podejrzeń.


Zwłoki wystawiono na katafalku od 18 do 24 kwietnia. Pilnowano ich przez całą dobę, a zobaczyć je mógł każdy zainteresowany. Filla podaje, że do Strzegomia przybyło w tym czasie około tysiąca osób z miasta i okolicznych miejscowości.

Ostateczna decyzja zapadła po zgodzie wdowy. Dnia 2 maja 1592 roku kat ponownie wydobył ciało z ziemi. Szpadlem oddzielił głowę, ręce i nogi, następnie otwarto klatkę piersiową i wyjęto serce.

Szczątki spalono na dużym stosie poza miejscem pochówku. Teren zabezpieczyli strażnicy, aby nikt nie zabrał popiołu ani fragmentów ciała. Następnego dnia pozostałości wsypano do worka i wrzucono do płynącej wody. Kronikarz odnotował, że po wykonaniu tej procedury doniesienia o zjawie ustały.

To nie był wampir znany z filmów

W dawnych źródłach strzegomski szewc nie został nazwany wampirem. Mowa jest o zjawie oraz szkodliwej aktywności zmarłego. Określenie magia posthuma, czyli magia pośmiertna, zaczęto stosować później wobec przekonania, że ciało zmarłej osoby może szkodzić żyjącym.

Na Śląsku i Morawach takie przypadki trafiały przed rzeczywiste organy władzy. Prowadzono przesłuchania, zbierano zeznania, proszono o zgodę przełożonych i wydawano decyzje dotyczące zwłok. Ciała podejrzanych osób najczęściej wykopywano i palono.

Słowo „vampyri” pojawiło się w zachodnioeuropejskim druku dopiero w 1725 roku, w raporcie dotyczącym wydarzeń w serbskim Kisiljevie. Strzegomska sprawa wydarzyła się więc ponad 130 lat wcześniej, ale nazywanie szewca „wampirem” jest współczesnym uproszczeniem, a nie terminem używanym przez mieszkańców miasta w 1592 roku.

Postępowania dotyczące magii pośmiertnej prowadzono na Śląsku i Morawach jeszcze w XVIII wieku. Praktyki te zostały zakazane przez cesarzową Marię Teresę w 1755 roku.

Sprawa strzegomskiego szewca rozpoczęła się 20 września 1591 roku i zakończyła 2 maja 1592 roku. Jej najważniejszym źródłem pozostaje kronika Juliusa Filli Chronik der Stadt Striegau, wydana w Strzegomiu w 1889 roku.


Źródła: Julius Filla, Chronik der Stadt Striegau von den ältesten Zeiten bis zum Jahre 1889; Daniel Wojtucki, badania nad procesami magia posthuma na Śląsku i Morawach; Polska Agencja Prasowa; materiały serwisów Góry Tajemnic i Nasze Sudety.